sobota, 20 października 2007

Złote pierścionki MARZEŃ…


Złote pierścionki MARZEŃ…

Gdzieś o poranku Ciebie spotkałem,
jak w rosie zimnej moczyłaś dłonie,
tam kwitły kwiaty, takie czerwone…
albo niebieskie, sam dzisiaj nie wiem…

Płatki lękliwie chroniłaś w zieleń,
pod Twym dotykiem stawały ciepłe,
jakbyś nakryła je swym spojrzeniem,
ubrała z marzeń w suknie królewskie.

One rozkwitły w barwach niewinnych,
kiedy spojrzałaś takim płochliwym
ukrytym w rzęsach, w duszy pragnieniem,
to wokół drżało światłem niebieskim…

Ten kolor nieba, w żółtych punkcikach,
w zmrużonych oczach, na dnie ukryłaś…
w serduszkach kwiatów, lekkim płomieniem
rozpalił ogień bardziej namiętnie.

Były tam senne, w słońca zaklęte,
małe pierścionki z marzeń maleńkich,
co nigdy deszczu łez nie widziały,
zbyt zadziwione długim czekaniem…

Płoną dziś pięknym światłem nieziemskim,
kiedy w nie spojrzę, rozumiem wreszcie…
w obrazie serca już zatrzymałem
złote pierścionki, w dłoniach Twych małych…
-------------------------------------
19 października g.22, 37

Brak komentarzy: