środa, 24 października 2007

Zielona przystań


Zielona przystań

tak Cię zapytam, od serca szczerze
czy mogę zostać kamykiem w wodzie
do Twego świata w duszy należeć
roztańczyć w myślach kalejdoskopie

zbierać w szkatuły perły, co w rzęsach
znalazły miejsca na narodzenie
gdy drżące serce ściśnięte w kleszczach
wciąż wyrywało strzępami w przestrzeń

zachwyt wśród kwiatów Ci podarować
w kielichach płatków nektar zebrany
z łez co spadały w świt pocałunków
gdy cienie wiodły w słoneczne bramy

i choć przed Tobą ostre krawędzie
w dłoniach tęczowa zielona przystań
bo cienie w piegach przynoszą szczęścia
zgubią mydlane dni za krzywizną

***
smutne godziny dzisiaj zegary
dzwonią na alarm w materii duszy
ja Ci przynoszę okruszek wiary
by te wskazówki sercem poruszyć
i czas przystanie nad przepaściami
obierze znowu lepszy kierunek
Tęcza połączy dłonie z sercami
dusze ukryje w niebie z rozumem

18 sierpnia g. 8, 45

Brak komentarzy: