
Księga bez tytułu
jesteś nie otwartą kartą tajemnicy
proroczym natchnieniem wśród minut przemilczeń
pogodą błękitną, gdy chmury w stronicach
zakryją krajobraz w przymrużonych rzęsach
spojrzenia w pryzmatach z zachwyceniem błądzą
muskając kosmyki odleglejszym światom
lecz czemu jedynie wyraźniejsze wiosną
płowieją w esencjach, choć właśnie trwa lato
jakaś w nich niepewność w półcieniach się żarzy
pomiędzy dotykiem, słowem, a ołtarzem
a może obrazem wypełnić jej brzegi
by się rozpływały w warkoczu komety
księga bez tytułu, choć już strony baśni
zapisane tuszem namiętnym zachwytem
kiedy patrzyliśmy w spadające gwiazdy
(drżę na to wspomnienie spełnionych już życzeń)
w czerwonej oprawie rozświetlonych stronic
składana z pasjansów, usiana gwiazdami
w ogrodach tęczowych, gdzie kraj prawie święty
lecz brak w niej tytułu, w mej księdze, niestety
19 sierpnia g.8, 36
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz