środa, 12 grudnia 2007

PAŁAC na wodzie


PAŁAC na wodzie

...tym, co wierzą w świętego Mikołaja...

buduję co dzień mój domek z kart
pałac na wodzie spinany z fal
kołysze zgodnie z ruchem zegarka
spiralnym tonem w złotych sypialniach
gra wciąż muzyka lekka i gwarna

świt łapie słońce dotykam wiatr
burząc me myśli jak talia kart
w lustrzanym śmiechu fatamorgana
buduję azyl w mocnych ramionach
muzyką duszy przestrzenny świat

pałac swój wznoszę szpicami w górę
między zielonym górnym lazurem
w krzywych sypialniach w poduszkach śpisz
utkany z marzeń ty bóg i mit
***
5 grudnia 2007 g 12 08

wtorek, 27 listopada 2007

W jesiennej magii SŁóW


W jesiennej magii SŁóW

...Tobie... za radość płynącą z magii słów...

i roztańczyły między nami
słowa rumiane oddechami
słowa rozkwitłe
jak żonkile
pachnące chwilą
nastrojami
w mym swetrze bardziej kolorowym
w jesienny deseń… niepokojem
skryte w uśmiechu twoim… moim

i biegną w przestrzeń gdzieś na oślep
w słoneczne grzywy z chmur zasłonie
z krzykiem na dzisiaj…i na potem
i powracają echem do mnie

a kiedy spadną z deszczem w piórach
co anioł zgubił z barwnych skrzydeł
staną te słowa w jesień, cudem
zaklętym skarbem, w zegar chwili

i wciąż spadają rozszalałe
w szczęśliwych sukniach
bliżej…dalej
jesiennym deszczem łzą na oknie
płyną tęsknotą z dali do mnie
i dźwięczą w dłoni
w słonecznikach
słowa w harmonii z nut słowika
--------------------------------------
21 listopad g. 9, 54

Żałosny song KSIęŻYCA


Żałosny song KSIęŻYCA

...Komuś...Tobie...dla ocalenia pięknych wspomnień...

ślady w śniegu wyciśnięte
smutniejszymi są liniami
krzykiem z głębin
strzałem z boru
żalem, co upływa z rany
i na śniegu w płatkach róży
dawnym szczęściem zapisane
amen

lecz czy będą
czy się staną
znów bielszymi łabędziami
ostrym krzykiem wbiją w niebo
słów wyznaniem
w zatrzaśnięty już firmament

krzyku z dali już nie słyszysz
byś zatrzymał się moment
każdą nocą pod księżycem
żegnasz mnie żałosnym songiem

nie zatrzymuj biegu w stepie
nie pogrążaj się w zadumie
duszą czuję, że tak...lepiej
że inaczej…już nie umiesz

***
20 listopad 2007 g. 11, 06

…dawniejsze ślady w duszy zbieram
(nigdy wiatr ze mnie ich nie zetrze)
a te dzisiejsze w róży płatach
spinam wciąż złotym ornamentem…

W rozpiętej strunie MARZEŃ


W rozpiętej strunie MARZEŃ

na drodze wiele jest wybojów
ostre kamienie, zapadliska
utkana z ran Twych, co nie goją
bo długie lata żyłaś w bliznach

droga pod górę i doliny
przez rwące rzeki i ścierniska
wiszące mosty w urodziny
chwiejące w mroku, gdy śmierć bliska

i na nich mnóstwo różnych twarzy
masek na święto i żałobę
i Ty dziewczyno, która marzysz
wciąż niesiesz w dłoniach płomień róży

i chuchaj w kwiat swój już wytrwale
nie pozwól myślom w mróz się zmienić
i nie oglądaj się, idź dalej
zostawiaj w tyle długie cienie

patrz tylko w górę i do słońca
w lazurach żyją marzyciele
podadzą dłonie swe gorące
bo róża krzyczy w strunach rzewnie

***
19 listopad 2007 g. 11, 32

Ps. zenonie63 Dziękuję

Zwyczajnej kobiecie z życzeniami spełnienia
jej najpiękniejszych marzeń życia

Czarna RÓŻA


Czarna RÓŻA

,,..Smutek wykuwa piękne treści
i łzy jak perły w sercu skrywa,
a dusza marzy wśród boleści
wśród czarnych kwiatów nieszczęśliwa..."


czas ukradł róży barwną suknię
(pewnie tak stała w oknie długo)
i nikt nie dostrzegł, że jej smutno
że deszcz jej kradnie płaszcz majowy

wciąż spływa w kroplach srebrnoszarych
jej kolor w myślach powłóczystych
i tęskniąc, marzyć będzie dalej
bo pragnie frunąć w niebo z krzykiem

wzbijać się w lazur jak łabędzie
za słońcem z tobą w przestrzeń płynąć
i czeka ciągle, że przybędziesz
i podarujesz złotą jesień

jej skrzydła mokre w twych lichtarzach
spływając woskiem w suknię damy
klęcząc w zadumie przed ołtarzem
wzywa cię szeptem ukochany

***
18 listopada 2007 g. 8, 01



...Czarna RÓŻA... zwyczajnej kobiecie za jej nadzwyczajną wrażliwość i tęczowe piękno duszy...

Jaśminowy ANIOŁ


Jaśminowy ANIOŁ

na skale wyższej, w profilu nieba
mieszka mój anioł, w szacie z jaśminu
i śle mi listy z okruchów chleba
słońca podarki wciśnięte rymy

słucham anioła, bo czuwa przecież
bym nie zniknęła w przestrzeni lustra
lecz szła po śladach, po złotych pewnie
w strumieniu myśli na trwałe usnął

ślady przybladły, jak zwiędłe kwiaty
lecz anioł ciągle w tej samej szacie
w głębi w przeźrocza, gdzie złote gwiazdy
na skałach oka wbiegają w życie

z bratem z księżycem złotawym słówkiem
otwiera księgi w krawędzi nieba
zachęca magią mnie do wędrówki
w szczeliny czasu, gdzie dusza śpiewa

gdzie stale tańczą rozgrzanym słowem
myśli promienne splecione w warkocz
lecz czy tam będziesz, kochanku nocy
i chwycisz mocniej otwartą dłoń

--------------------------------------------
16 listopada, 2007, g. 9, 47

wtorek, 13 listopada 2007

Symfonia PORANKA …


Symfonia PORANKA …

Kiedy zapytasz o marzenia,
o rozproszone w Tęczy piórka,
to ci odpowiem, że w przestrzeniach
układam w linie jak w symfonii
zamknięte rankiem w ciepłej dłoni...

***
Obrazy w szafir nasycone,
garściami słońca radościami
tak otulone, w białe fale,
by w sieci złotej, pod gwiazdami
były zgubione trochę dalej...
Jakby na pozór pół niedbale
w mgławicach snuły rozsypane,
lecz udawały w zadziwieniem
że drogi w życiu pewnie trwale
w marzeniach własnych pogubiły…
Nikt nie zobaczy w kwiatach wiśni
tych lśniących w pięknie, piór łabędzich,
(w muzycznych sukniach w bieli błyszczą)
jedynie mogą Ci się przyśnić...

***
Lecz, gdy podejdziesz nieco bliżej,
zaplączą cieplej w Twoje myśli,
zapadną głębiej w ciche ślady…
Wtedy z pewnością me marzenia
zacznę w Twym sercu znów układać…

------------------
11 listopada 2007, g. 18, 30

środa, 24 października 2007

W wiśniowym milczeniu...


W wiśniowym milczeniu...

pięknych snów rozsianych w poduszkach
pokusą niech pachną noc całą
odrodzą w mej drugiej połówce
z rozkoszą z gwiazdami szeptaną

tak właśnie rozkwita ma Miłość
nocami z Księżycem na dróżkach
potrącam strunami ją na głos
a szepty te chłonie poduszka

znów znajdę Cię w wiśniach na pąkach
gdzieś cieniem uśpionym w płomykach
rozpocznę z rozmarzeń swój koncert
melodią namiętną i dziką

i chociaż mnie zdradzisz w szelestach
pod rzęsą i w sercu westchnieniem
muzyka do brzasku rozpieszcza
Twe serce wiśniowym wrażeniem
__________
18 lipca 2007, godz. 12, 15

Prawda o poranku


Prawda o poranku

Poranek dzisiaj rozmazany
Zszywa promienie wśród firanek
I choć uchylisz nawet okno
Promienie w kroplach rosy nikną

Tam wśród zieleni pewnie skrywa
Prawdę o nocy rozwichrzoną
Lecz kiedy słońce mnie powita
Pozbieram strzępki pogubione

Jak koraliki ponawlekam
I w cieple myśli je osuszę
Poczekam jeszcze na człowieka
Co je nakryje kapeluszem




Napisany 2007.08.15

Moja Tajemnica miłości


Moja Tajemnica miłości

W rocznicę / 3 lipca- 3 sierpnia/

tak wiele minut upłynęło
od chwil związanych lekkim śmiechem
w zapachu szczęścia nie zaginął
wśród gór miłości wtórnym echem

jeszcze te słowa wiatr kołysze
na strunach w sercu rozrzewnieniem
w każdy poranny koncert życzeń
płynie z kroplami w liściach drżeniem

ten smak różany też pozostał
jak szklana mgiełka od oddechu
znowu wróciła strojna wiosna
stanęła w głębiach szpicem z brzegu

pociągasz zwiewną tajemnicą
w przypływach uczuć południowych
serce raduje, usta milczą
a w oczach magia w Twych dwóch słowach

***
miliony spojrzeń, dotyk dłoni
(tak piękne tylko u półboga)
ma myśl w Twej sieci falą miota
i biegnie w światło ćma tęsknota

3 SIERPNIA GODZ.20

Szmaragdowe zamyślenia



Szmaragdowe zamyślenia

Przez radość jestem postrzelona
(Pomylił Amor swoje strzały)
i spadło serce w winogrona
marzenia w gronach zzieleniały

promień zaznaczy półdotknięciem
bólem tęsknoty myśl nabrzmiałą
i w ciepłym słońcu, w gloriach więcej
staje się w trudach doskonałe

co chwilę pędzi w grzywach koni
w tęczowe drogi w nieboskłonie
w ramiona muzy, ku radości
na sny skończenie i miłości

***
promienie nieba z zaproszeniem
dotknęły w myślach snów pogodnych
i szmaragd błyszcząc dla rozkoszy
wabi w kwiatowe z gwiazd ogrody
lecz cienie w drogach z wybojami
drażnią mą duszę jak domino
a serce łukiem elipsami
powraca w Tęczę, w Twą krainę

17 sierpnia g.7,37

Zielona przystań


Zielona przystań

tak Cię zapytam, od serca szczerze
czy mogę zostać kamykiem w wodzie
do Twego świata w duszy należeć
roztańczyć w myślach kalejdoskopie

zbierać w szkatuły perły, co w rzęsach
znalazły miejsca na narodzenie
gdy drżące serce ściśnięte w kleszczach
wciąż wyrywało strzępami w przestrzeń

zachwyt wśród kwiatów Ci podarować
w kielichach płatków nektar zebrany
z łez co spadały w świt pocałunków
gdy cienie wiodły w słoneczne bramy

i choć przed Tobą ostre krawędzie
w dłoniach tęczowa zielona przystań
bo cienie w piegach przynoszą szczęścia
zgubią mydlane dni za krzywizną

***
smutne godziny dzisiaj zegary
dzwonią na alarm w materii duszy
ja Ci przynoszę okruszek wiary
by te wskazówki sercem poruszyć
i czas przystanie nad przepaściami
obierze znowu lepszy kierunek
Tęcza połączy dłonie z sercami
dusze ukryje w niebie z rozumem

18 sierpnia g. 8, 45

Księga bez tytułu


Księga bez tytułu

jesteś nie otwartą kartą tajemnicy
proroczym natchnieniem wśród minut przemilczeń
pogodą błękitną, gdy chmury w stronicach
zakryją krajobraz w przymrużonych rzęsach

spojrzenia w pryzmatach z zachwyceniem błądzą
muskając kosmyki odleglejszym światom
lecz czemu jedynie wyraźniejsze wiosną
płowieją w esencjach, choć właśnie trwa lato

jakaś w nich niepewność w półcieniach się żarzy
pomiędzy dotykiem, słowem, a ołtarzem
a może obrazem wypełnić jej brzegi
by się rozpływały w warkoczu komety

księga bez tytułu, choć już strony baśni
zapisane tuszem namiętnym zachwytem
kiedy patrzyliśmy w spadające gwiazdy
(drżę na to wspomnienie spełnionych już życzeń)

w czerwonej oprawie rozświetlonych stronic
składana z pasjansów, usiana gwiazdami
w ogrodach tęczowych, gdzie kraj prawie święty
lecz brak w niej tytułu, w mej księdze, niestety


19 sierpnia g.8, 36

Deszczowy witraż


Deszczowy witraż

krople spadają jedna po drugiej
na dłonie, oczy w tęczowych smugach
i szklistych myślach słowa prorocze
spisują w rymie pewniejszym krokiem
kapią rozmyślnie muzyką nieba
by cień z strugami z serca uciekał

***
w tej w jednej kropli ukryłam siebie
uśmiecham w włosach, a Ty nic nie wiesz
spadam na rzęsy niespodziewanie
i dotknę źrenic na powitanie

wreszcie zdziwiony przez szkła pryzmaty
dostrzeżesz Tęczę, kółka w kwadraty
i przeźroczystą suknię jedwabną
i mrugające światełka w ciemność

deszczowy witraż szczęście uchwyci
nakryty tiulem mej tajemnicy
tak bezszelestnie rozpływa suknia
kiedy podwójnym okiem mnie muskasz

***
kropelki szepczą skromnie w kałużach
że ta opowieść naprawdę długa
nie skończy wcale przed pierwszym świtem
w ogrodach duszy w witrażach milknie

20 sierpnia, g.8, 06.

Nocne podróże


Nocne podróże

...na kartach statku gwiezdnej wróżki
przepływam w myślach na poduszkach...


tak cicho skrzypią bramy czasu
i kłują w serce obcasami
zbierając puzzle do obrazów
biegną na przełaj meandrami
na przekór prawom, ustaleniom
i wysokościom i głębinom
bo tylko kłębki z mych rozmarzeń
tak dziś naprawdę w Tęczy giną
wołając duszą w horyzontach
że tylko świetlne myśli przędę
że dotknę miejsca osłonięte
słowami mantry modlitwami
choćbym zamienić miała Orły
na ptaki ranne z modrych cieni
to ja do Ciebie sercem dotrę
by nuty w pieśni zarumienić
i jeszcze tylko drobny retusz
zatrzymam zegar o północy
by tańcem natchnień nocny miraż
otwierać bramy Twoje nieraz

***
21 sierpień g.9, 30

Taniec z myślami


Taniec z myślami

na firmamencie gwiezdnego nieba
w srebrzystym pląsie motylek przysiadł
to pewnie myśl ma się zaplątała
upadła w szafir śmiesznie nieśmiała

i pobłądziła wśród źrenic ścieżek
bo zamarzyła w kwiatach poleżeć
(swym aromatem wabią ukradkiem)
więc czeka drżąca na powitanie

albo zanurzy w rozpiętych skrzydłach
(byłaby pewnie wreszcie szczęśliwa
gdyby nurzała wśród rzęs na stałe)
może z podmuchem w serce upadnie

w nim tajemnica w rozkoszach nęci
w komnacie szczęścia, niemym zaklęciem
otworzy bramy w zwierciadłach snów
gdy kluczem dotknę świetlistych wrót

lecz gdzie są klucze, pewnie ukryte
w głębinach luster, w oczach przed świtem
tańczą subtelnie walcami w transie
w otwartych oknach w myślami właśnie

***
22 sierpień g. 7, 50

***( Chwyciłam dłonie z marzeniami)


***( Chwyciłam dłonie z marzeniami)

chwyciłam dłonie z marzeniami
by wirowały w kółkach z cieniem
i trwaniem były między nami
i blaskiem siły wypełnieniem

chwyciłam szczęście za Twe ręce
by z nim pofrunąć ponad światem
zaśpiewać w głos nieustające
refreny życiem półskrzydlate

by pieśni serca otworzyły
zamknięte w dłoni milczeniami
i firmamenty ożywiły
pełnię księżyca ze słońcami

na srebrnej fali wygrywały
poemat życia doskonały
a bursztynowe słowa lekko
płynęły szczęściem w Nasze niebo

25 sierpień g. 7,52



Rozkrzewia miłość w Twoich oczach
rodząc owoce na poduszkach…
W winnych ogrodach Dionizosa
spijamy szczęście w własnych duszach...

wtorek, 23 października 2007

W zielonych wzgórzach…



W zielonych wzgórzach…

w zielonych wzgórzach nad górami
gdzie niebo zsyła złote myśli
tam me natchnienie nadziejami
przeciera szlaki do Twej wyspy

biegną stubarwne w serpentyny
w skroplonych myślach przeglądają
każdego roku w urodziny
jak nowe w Tęczy odradzają

i wiem na pewno, że nie zginą
na przekór górom codzienności
w przestrzeni znaków znów szczęśliwe
zadziwią słowem mej miłości

bo ONA mądrze, niewidzialna
ubierze suknię z gwiazd jeziora
przypnie marzenia w białych żaglach
które rozpłyną w modrych oczach

27 sierpień g. 8, 50

W wiśniowych sukniach…


W wiśniowych sukniach…

rajskie owoce, wieczną pokusę
mężczyźnie życia koniecznie muszę
strącać z Edenu w otwarte dłonie
by go czarować, jak tylko umiem

na wiatr strzepywać młode zdziwienia
codzienne inne (w wiśnie najczęściej)
suknie skrzydlate w myślach ubierać
byś we mnie znalazł piękniejsza Tęczę

burzył codziennie boski porządek
w ciszy, westchnieniu, w głos, nieprzytomnie
płonącym szeptem, gwiezdnym dotknięciem
stopił się we mnie promiennym szczęściem
__________
1 września g. 12, 08

Wróżba karciana


Wróżba karciana

odwracam kartę, As wychodzi
i sercem kłuje w niebo grotem
jakby ulecieć chciało z sideł
lecz jest przebite ostrzem złotym

a może nie wie, że ma skrzydła
że z sieci łatwiej jest się wyrwać
lecz zasnął w myślach w tamtej chwili
jak obumarły rój motyli

leży kamieniem poranionym
między światami gdzieś w Weronie
i nie zna kwiatów, tak jak wrzosy
a teraz krzyczy, ran mych dosyć

lecz bosonogi anioł w niebie
rozsypie iskry w skrzydłach ptaka
i wzbije w lazur, choć dziś nie wie
że kamień będzie szczęściem płakać

Zagubieni w sennych wierszach…


Zagubieni w sennych wierszach…

zabieram Ciebie w modre sny
w przedziale z wierszem usiądziemy
i nikt nam dzisiaj nie przeszkodzi
bo na tej stacji, w niebogłosy
serca szukają własnych dłoni

***
w rytmie rozmarzeń rozczochranych
stykamy się myślami ciągle
w objęciach czułej, gwiezdnej nocy
gonimy miłość przed pociągiem

za oknem światła spojrzeniami
gładzą tęsknoty rozbudzone
iskry rozsypią się słowami
biegnąc pośpiesznie w jedną stronę

spleciemy dłonie w sznur na plecach
by nie zagubić w snach, przestrzeni
przed nami tylko modra Tęcza
a my w niej duszą zatopieni

------------------------
3 września g. 7, 30

Z wyznaniem bursztynowym…


Z wyznaniem bursztynowym…

kiedy się zgubisz we wrzosowiskach
w kłosach diamentów, gdzieś przypadkiem
tęsknoty w myśli rozpuść wszystkie
by odcisnęły dawnym śladem
w zburzonych morzach
modrym światłem

zadźwięczą latem najpiękniejszym
klamrami westchnień nocnych świerszczy
tam dotknęliśmy srebrny księżyc
w szczęśliwych w oczach w złotym piasku
niemym wzruszeniem
blask jantaru

z nocą, co skarby pogubiła
i smugach gwiezdnych, w trawach loży
w porannej rosie rozkochaniem
dziś z echem w falach w głos powtarzam
jak kocham Ciebie
bursztynowo

---------
4 września g. 13 ,40

Jesienne natchnienia...


Jesienne natchnienia...

w powietrzu fruwa natchnienie
ptakiem skrzydlatym od pieśni
i na kamieniu przysiada
z każdą minutą boleśniej

do ręki pióro mi wciska
z rymem czarniejszym od chmury
bym je powoli gładziła
złotym nastrojem powoli

światła radości dodała
do słów promiennych zachwyceń
krzywe odbicie w zwierciadłach
zamknęła z chudym księżycem

niewierne, łzawe uśmiechy
by nieme drżały uściskiem
wśród drzew z liściami tańczyły
w wieczornej gali koniecznie

jesienne, dziwne natchnienia
wpisałam do księgi życzeń
dziś je w rymami zapięłam
w złoty, wrześniowy promyczek

---------------
6 września g. 13, 25

Jeśli Ty kochasz naprawdę…


Jeśli Ty kochasz naprawdę…

jeśli się kocha sercem naprawdę
to garście liści nasypiesz z wiatrem
wpadasz na moment, rozkoszną chwilkę
nie gubisz własnych myśli w zakrętach

jeśli się kocha, perłami kruszysz
i dyrygentem w zwierciadle duszy
prawdziwym bogiem na postumencie
magiem z batutą, co gra z przejęciem

jeśli się kocha, jaskółcze myśli
wciąż wypuszczają szczęśliwe wieści
krążą w sukienkach weselne panny
z garściami marzeń wokół fontanny

jeśli się kocha wielokrotnością
przytula serce tęskną radością
lecz jeśli cisza, deszcz tylko dzwoni
żadnych pszczół w oczach, w zamknięciu dłoni

jedynie szarość w oczy się wciska
staje się mrokiem na wrzosowiskach
zgubionym groszem w ziarenku piasku
jeśli się kocha… w liliowym blasku

-----------------
6 września g. 21, 05

poniedziałek, 22 października 2007

W źródlanych prawdach…


W źródlanych prawdach…

przysiądź zmoczony od deszczu
nad źródłem usiądź po prostu
by w toni iście przejrzystej
zobaczyć odbicie mostów

nie szkodzi, że odwrócone
i chropowatość w uśmiechach
dopiero w zmarszczonych toniach
tęczę ze źródła otwierasz

posłuchaj, gwiazdy szeleszczą
te, co upadły w głębiny
jak kolorowe te wieści
zebrane z szczytów w doliny

mnogość tajemnic bez lęku
w dnach źródeł skrytej asyście
otwieraj w oknach wśród brzegów
w zieleni świeżo…przejrzystej

tam duchy tańcem odwiecznym
rozwiną mądrość w swych w żaglach
posłuchaj, szeptów jak z świerszczem
szkli się w odbiciu zwierciadła

--------------------
8 września g. 8, 03

Cygańskie uczucie…



Cygańskie uczucie…

wieczorem rytmami Cię dotknę
z Cyganką tańcując wśród iskier
więc suknię kwiatową tę w dekolt,
założę najlepszą, tak myślę

i w głowie jedynie mi taniec
brzęk monet, co lecą od tłumu
a w uszach kołacze pytanie
być może potrzebnam tam komuś

i białe rozkwitną jaśminy
jak kartę odwrócę od serca
Cyganka swą prawdę dziś powie
otworzy mnie całą na miłość

lecz ono jak skała z granitu
na każde uczucie odporne
choć umiem tak pięknie do świtu
rozmyślać, jak bywa pogodna

jak kapie od złota gdzieś w szczytach
w sukienkach zadumań poranka
i śpiewa za wiosną w karminach
w ramionach czułego kochanka

***
i taniec skończony wspomnieniem
już nie ma tych iskier z ogniska
uczucie zawiązane wstążeczką
zaklęte na zawsze w wierszykach

8 września g.23, 40

niedziela, 21 października 2007

Porcelanowy książę…


Porcelanowy książę…

mój Ty kochanku z porcelany
smutne masz oczy, kruche dłonie
lecz na policzkach w pąs rozlany
uśmiech ukryty w melancholii

jakbyś obawiał, że świat dowie
bo serce dawniej po połowie
już podzielone w dwie połówki
lecz cudze myśli je potłukły

dwie rysy szklane, jak piwonie
w oczach błękitnych zachowane
tęczową smugą ciekną z rany
z pękniętej dłoni, z porcelany

i zadrapania i pęknięcia
w szlachetnych bruzdach poznikały
lecz me magiczne pół zaklęcia
znowu w nich nowe życie wlały

niepokój w myślach, tajemnice
zamknięte chwile, sny przemilczeń
w serduszku trwalszym łączę szczęściem
bo jesteś całym, moim księciem

-------------------
9 września g. 23, 30

Na skraju OBŁOKÓW…


Na skraju OBŁOKÓW…

Wędrowiec z obłoków, gdzieś na złotej plaży
pośród piasków przysiadł, by sennie pomarzyć…
Nie zerka za siebie, nie patrzy w swe ślady,
i myśli, że jeszcze tak wiele się zdarzy…
Zamyka w swych dłoniach myśli z dawnych dat,
że w tym suchym piasku znajdzie własny świat.
Lecz fala porywa nieba z złotej plaży,
i znika w horyzont, gdzie płoną ołtarze
w świecach przygaszonych, w pędzie karuzeli…
Ptak zerwie do lotu, jeszcze się ośmieli,
jeszcze się uśmiechnie do słońca w zachodzie,
co płonie nadzieją w swej jutrzni pogodnej,
a w niciach pajęczyn, w kroplach uwięzionych
rozbłyśnie znów w Tęczy, w górnym nieboskłonie.
I zginie w przestworzach i zniknie w lazurach,
gdzie słońce promiennie, w lśniących jego piórach
odbija marzenia z serca uwolnione…
Wciąż pragnie Cię kochać, chociażby z daleka
spoglądać w niebieskie, przysłonięte okna,
co w oczach królewskich nieśmiałe ramiona,
otwiera, by przywitać ptaka, co z przestrzeni świata
przystanął na skrzydłach i głośno zapłakał…

------------------------------------
21 października. G. 10, 54

Biały żeglarz…


Biały żeglarz…

w szafirze nieba gwiazd miliony
rodzą się co dzień z imionami
a mi wciąż trzeba więcej ciepła
co nocą spadnie blask z perłami
śmiejących szczęściem się inaczej

tam wśród okruchów złotej gwiazdy
szukam tej Twojej, by rozmarzyć
zniknąć w palącym jej promieniu
i z szczęściem w sercu, w zapomnieniu

uchwycę cząstkę tajemnicy
a zamknę miłość w Tęczy życzeń
poczekam w nowiu lub też w pełni
by biały żeglarz mi ją spełnił
***
w szafirach oczu płoną świece
a w nich ten promyk szczerozłoty
co dziś z tęsknotą upadł z nieba
i nie jest nikłym epizodem

lecz w ciszy śpiewa drogocennej
na szlakach modrych wyobraźni
i poprowadzi w gwiazdach nieraz
do snów piękniejszych, pejzażami

--------------
10 września g. 23, 35

Zakochana KALINA


Zakochana KALINA

widzisz ogień w Kalinie
ona tęskni w rubinach
diamentami w koralach
myśli w gwiazdach zapina
lecz gdy spojrzysz na chwilę
czujesz w źródle jej siłę
i zostaniesz już przy niej
na zawsze

a wiatr muska jej włosy
szatę mgielną wypłoszył
zasnął szmerem wśród liści
(stale chciałby ją pieścić)
lecz nagością zawstydził
piękną w jesień dziewczynę
zapatrzoną gdzieś w strumień
u podnóża doliny
jej marzeń

opowiadał wśród klonów
że zazdrosny jest o nią
ale ona w strumieniu
szuka Twego spojrzenia
podejdź szybciej na palcach
zaproś wdzięcznie do tanga
niechaj zaśnie w ramionach
kochanka
-----------
6 października. 8, 42

W otwartej KSIĘDZE października…



W otwartej KSIĘDZE października…

otwarłam księgę października
z zeszłego roku tak przypadkiem
chłodem jesiennym dziś przenika
jakby w literach zgasły lampy
lecz pozostały w drżących myślach
tak zasłuchane w śpiew poranny
delikatności dawnej gamy

***
wystarczy zgarnąć dłonią liście
co dawno w kartach złotem przyschły
rozpalić świece by ich płomień
rozłożył wachlarz półkolisty

by wiatr jesienny nie porywał
tych wspomnień w niebo października
i twarze ubrał w uśmiech szczęścia
które mnie ciepłem już przenika
------------------------
14 październik g. 8, 30

Namaluję Ci SERCE…


Namaluję Ci SERCE…

namaluję ci Serce całe wschodem czerwone
i nie będzie pęknięte
choć w przestrzeni zgubione
lecz podniosłe w rubinie jakby falą radosne
takie będzie dla Ciebie bardziej w rzęsach zalotne
na sztalugach rozpięte
w zapomnianych spojrzeniach
głębią jakąś dotknięte w werblach czasu pożądań
w szybie deszczem z rozmysłem
zamazanym obrazem
płynie łzami naprawdę szczęściem gwiezdnym rozmarzeń
pewnie spadną ukradkiem
w dwie złożone nam dłonie
co ukryją w głębinach gwiazdy dawniej zgubione
w Sercu mokrym od deszczu
i jesiennej szarości
lecz w czerwieni radosnej bo dla Ciebie z miłości
-------------------------------
10 października. g. 7, 30

sobota, 20 października 2007

Złote pierścionki MARZEŃ…


Złote pierścionki MARZEŃ…

Gdzieś o poranku Ciebie spotkałem,
jak w rosie zimnej moczyłaś dłonie,
tam kwitły kwiaty, takie czerwone…
albo niebieskie, sam dzisiaj nie wiem…

Płatki lękliwie chroniłaś w zieleń,
pod Twym dotykiem stawały ciepłe,
jakbyś nakryła je swym spojrzeniem,
ubrała z marzeń w suknie królewskie.

One rozkwitły w barwach niewinnych,
kiedy spojrzałaś takim płochliwym
ukrytym w rzęsach, w duszy pragnieniem,
to wokół drżało światłem niebieskim…

Ten kolor nieba, w żółtych punkcikach,
w zmrużonych oczach, na dnie ukryłaś…
w serduszkach kwiatów, lekkim płomieniem
rozpalił ogień bardziej namiętnie.

Były tam senne, w słońca zaklęte,
małe pierścionki z marzeń maleńkich,
co nigdy deszczu łez nie widziały,
zbyt zadziwione długim czekaniem…

Płoną dziś pięknym światłem nieziemskim,
kiedy w nie spojrzę, rozumiem wreszcie…
w obrazie serca już zatrzymałem
złote pierścionki, w dłoniach Twych małych…
-------------------------------------
19 października g.22, 37

KASZTANOWE rozmarzenia...



















KASZTANOWE rozmarzenia...



dziś pod drzewami w bród kasztanów
jakby tych myśli zakazanych
co spadły może tu przypadkiem
pomiędzy nocą, a porankiem
kiedy nie było Twej miłości
i trzeba było ją zaprosić

myśli swe skarby otwierają
byś je pozbierał w coś na potem
bo niepotrzebnie umierają
między rubinem, starym złotem
między magicznym słowem serca
zaklęte w treści w Twój poemat

myśli cierpiące w swym czekaniu
więzione w deszczu zimnych kroplach
w skórze nabrzmiałych już kasztanów
dziś pragną zbudzić wśród listowia
nowe marzenia w jesień wreszcie
by owocować długim szczęściem

--------------------
10 październik g. 21, 32

Pośród przędzy barwnej TĘCZY…


Pośród przędzy barwnej TĘCZY…

gdy rankiem stajesz w mglistym oknie
to w szybie widzisz własną duszę
jakby ukrytą za obłokiem
pełną nieznanych nocnych wzruszeń

jeszcze wędruje pośród losów
i zbiera okruch za okruszkiem
piórka aniołów co z rozproszeń
upadły nocą na poduszkę

pospinaj w klucze swe natchnienia
na dni pochmurne drżących milczeń
bo choć deszcz dotknie z burzą w niebie
nie zniszczy piękna tajemnicy

zachowaj skrzętnie je na potem
strzępki pachnące z nocnej przędzy
ukryte wśród nich serce złote
co w rymach ginie w barwnej Tęczy
--------------------------
11 października g. 20, 35

W błękitnej ciszy na skrawku KLISZY…


W błękitnej ciszy na skrawku KLISZY…

kiedy wieczorem drzemie cisza
światło migoce ledwie w mroku
wyciągam zdjęcie z skrawka kliszy
by cię usłyszeć jak przed rokiem
mówiłeś wierszem czule do mnie
błękitną falą w zieleń myśli

lecz milkną chwile uchwycone
wśród traw nabrzeżnych niemym krzykiem
żarem emocji na ramionach
ukryte w błękit wciąż soczyście
w dłoniach pod niebo wyrzuconych
że ktoś mnie kochał w tamtą jesień

i zapach czuję jak zalotnie
mieszał swą czułość pod rzęsami
te słowa, których już nie piszesz
bo odpłynęły z żurawiami
a czas zasłonił Nas obłokiem
krótką miłością w ramie kliszy

------------------------
12 październik g. 21, 15

W melodii CLARINETTO…


W melodii CLARINETTO…

jesteś w melodii co z ptakami
już odfrunęła w własne niebo
lecz w szmerze liści pozostała
jakby okruchem clarinetto

słowik rozśpiewał się na wiosnę
kiedy spotkałam Cię w zieleni
nam życie grało barytonem
bez dyrygenta gdzieś w przestrzeni

bo jeszcze myśli nie wiedziały
że będą kochać nieprzytomnie
w splątanych drogach przeczuwały
że piękno czeka w Tobie we mnie

na oślep może w rannej rosie
głos szklisty w falach koralowych
w koncercie uniósł serce w wiosnę
i dotknął magii w tej melodii

i w bursztynowych nutach płyną
nowe obrazy clarinettem
w przestrzeni ginąc gdzieś z muzyką
już nie pomylą drogi więcej